|
KAWAŁY I DOWCIPY
"Kawały i Dowcipy o Armii, Wojsku"
| Część 2
|
[1]
[2]
Dział ten zawiera śmieszne i zabawne
kawały i dowcipy. Znajdziecie tutaj przeogromny zbiór kawałów
i dowcipów o Pijakach, o Polaku, Niemcu i Rusku, o
Sekretarkach, o Szkotach, o Zajączki, Niedźwiedziu, o Zwierzętach
i wiele wiele innych. Co będę Wam pisał, najlepiej sami się
przekonajcie... Zapewnimy Wam dobrą zabawę!! Zapraszam i życzę
przyjemnego czytania.
*
* * * * * * * * * * * *
Kapral mówi do szeregowca:
- Masz żetony telefoniczne? - Jasne, stary!
- Masz mówić: Tak jest panie kapralu! A więc masz żetony telefoniczne?
- Nie panie kapralu!
Kapral pyta szeregowca:
- Z czego zrobiona jest lufa karabinu? - Ze stali.
- Dobrze. A z czego zrobiony jest zamek karabinu? - Tez ze stali
- Źle. - Dlaczego źle? - Spójrzcie sami, szeregowy, co tu w książce napisali: "Zamek zrobiony
jest z tego samego materiału"
Kapral szkoli szeregowców:
- Woda wrze w temperaturze 90 stopni. - A nas uczono w szkole, ze woda wrze w temperaturze 100 stopni!
- Niemożliwe! - mówi kapral sprawdzając coś w swoim notesie. - Tak, macie racje. Woda wrze w temperaturze 100 stopni, a 90 stopni to kąt
prosty!
Kapral wchodzi wieczorem do sypialni
rekrutów i pyta:
- Który z was był w cywilu elektrykiem?
- Ja! - zgłasza się jeden z żołnierzy.
- W porządku. Jesteś odpowiedzialny za to, żeby co wieczór o dziesiątej światło
w sali było zgaszone.
Komisja poborowa. Chłopak z trudem
odczytuje z tablicy największa literę. Lekarz decyduje: - Zdolny do walki z czołgami.
Kowalski poszedł na komisję poborowa.
Po badaniach, wziął go na rozmowę seksuolog. Narysował mu kółko: - Kowalski, co to jest ?
- Goła baba... Narysował mu kwadrat: - A to?
- He, he, goła baba... Na koniec, narysował mu trójkąt:
- No a to, przyjrzyjcie się dobrze. - Też goła baba...
- Kowalski, wy jesteście zboczeni!!! - Jaaa??? A kto mi te gołe baby rysował?!
Manewry USA - ZSRR. Żołnierze obu armii
spotykają się przed manewrami i nawiązują znajomości. Dochodzi do wymian rożnych
fantów. Misza chce amerykańską gumę do żucia, George chce w zamian kałasznikowa.
M: Przecież jutro manewry nie mogę ci oddać karabinu! G: Przecież to tylko manewry i tak strzela się ślepakami, weźmiesz jakiś
kij i będziesz krzyczał pa..pa..pa.. i wyjdzie na to samo. M: Masz racje, zgoda.
W dniu manewrów biegnie Misza, żując gumę z kijem w dłoniach i strzela:
- Tratach... Tratach... Patrzy a z tylu nadbiega Wania, pilot Mig-a w nowych jeansach z rękami rozłożonymi
jak skrzydła i krzyczy: - BUM!.. BUM! - jak bomby przeciw piechocie. - TRATATATACH - jak działka pokładowe
Mig-a.
Na ćwiczenia wojskowe rezerwistów powołano
znanego profesora. W kancelarii sierżant pyta: - Czy chodził pan do szkoły?
- Tak. Skończyłem podstawówkę, potem liceum, następnie dwa fakultety na
studiach, potem doktorat... - Dość! - przerywa sierżant. - Zapiszcie, kapralu, że umie czytać.
Na komisji wojskowej pytają poborowego:
- Do you speak English? - Hee???
Pytają następnego: - Do you speak English?
- Hee??? I następnego:
- Do you speak Eglish? - Yes, I do.
- Hee???
Na którymś wykładzie na środku sali ,
w sposób tajemniczy i niewyjaśniony , znalazł się pet. Do sali wchodzi pan
major , zauważa pet i się pyta: "Czyj to pet?" Odpowiada mu grobowa cisza , więc pyta się znowu :
"Czyj to pet?" Znowu odpowiada mu grobowa cisza , pan major nie daje za wygraną i pyta się po
raz trzeci: "Po raz ostatni pytam się czyj to pet?" Tym razem otrzymuje odpowiedź:
"Niczyj , można wziąć!"
Na studium wojskowym Politechniki
Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na
tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie
dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było
napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę
?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł
do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była
czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą
wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i
groźnie zapytał:
- Kto to napisał?! - Pan major - odpowiedzieli studenci.
Na zajęciach z balistyki major oblicza
wartość sinusa kąta nachylenia
działa, otrzymując 2.5; zaintrygowany szeregowy protestuje - major po
krótkim namyśle odpowiada: sinus kąta w warunkach bojowych osiąga wyższe
wartości...
Odbywa się musztra. Żołnierze stoją w
szeregu. Kapral daje komendę:
- Prawa nogę do góóóry podnieść!
Kowalskiemu się pomyliło i podniósł do góry lewą nogę. Kapral patrzy się
wzdłuż szeregu i krzyczy:
- Co za dureń podniósł obie nogi?!
Odbywa się szkolenie. Kaprala daje
komendę:
- Maski założyć - Maski zdjąć
- Maski założyć - Maski zdjąć
- Kowalski, dlaczego nie zdjąłeś maski?
- Zdjąłem, obywatelu kapralu! - Ale morda...
Okulista zasiadający w komisji wojskowej
pyta poborowego:
- Czy widzicie tam jakieś litery? - Nie widzę.
- A widzicie w ogóle tablicę? - Nie widzę.
- I bardzo dobrze, bo tam nic nie ma! Zdolny!
Ostatni spadochroniarz wraca do Stanów z
wojny w zatoce. Na lotnisku reporter pyta go o to, jaka będzie pierwsza rzecz,
która zrobi, gdy znajdzie się juz w domu.
- Jest to bardzo osobiste pytanie - mówi żołnierz - Mam piękną, młodą żonę,
której nie widziałem od ośmiu miesięcy.
- No tak rozumiem - odpowiada reporter - W takim razie jaka będzie druga rzecz,
która zrobisz?
- Cóż, myślę ze zdejmę spadochron
Pamiętnik partyzanta:
Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie.
Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie.
Środa: Goniliśmy Niemców po lesie.
Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie.
Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie.
Sobota: Niemcy gonili nas po lesie.
Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu.
Pamiętajcie żołnierze, bitwa pod
Lenino, to była największa bitwa w dziejach oręża polskiego. - Obywatelu majorze, ale fama głosi, że pod Monte Casino była większa bitwa.
- Fama? Fama, wystąp!
Pan pułkownik wykłada balistykę.
Narysował armatę, cel i pocisk lecący
po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia,
ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje:
-Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy?
Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem:
- My tu jesteśmy wojska LĄDOWE!
Pewnego razu do wojska stacjonującego na
pustyni przyjechał generał, no i pyta żołnierza, jak tam jego życie
seksualne, a on mówi:
- No niby do miasta daleko, ale mamy taką starą wielbłądzicę, więc nie ma
problemu. Pyta drugiego, a on też odpowiada mu to samo, pyta trzeciego, a ten znowu
odpowiada mu to samo. W końcu generał kazał się zaprowadzić do tej wielbłądzicy.
Wychodzi od niej po półgodziny i mówi:
- No, ta wasza wielbłądzica jest stara, ale jeszcze może być.
- Jasne, że może być - odpowiadają żołnierze - do miasta zawsze można
dojechać.
Po zakończeniu zimnej wojny jednostki
specjalne USA i Rosji przeprowadzają wspólne manewry. Do sali, w której
zgromadzili się żołnierze obu nacji wchodzi amerykański sierżant i mówi:
- Dzisiaj ćwiczymy skoki z małych wysokości - pułap 200 metrów.
Na to Rosjanie wpadają w panikę. Po naradzie jeden z nich występuje i pyta
czy nie mogliby skakać ze 100 metrów. Zdziwiony sierżant odpowiada:
- Ale na 100 metrach lotu nie rozwiną się nam spadochrony!
Na to wszyscy Rosjanie zgodnie:
- Ooo!? To dzisiaj skaczemy ze spadochronami?
Podczas przerwy w zajęciach młody żołnierz
wyciąga gazetę i zaczyna cos czytać. Po chwili mówi:
- Chłopaki, czy wiecie, że na biegunie jeden dzień trwa pol. roku?!
- Ech, żeby tak dostał przepustkę na taki cały dzień! - wzdychają
pozostali żołnierze.
Podczas zbiórki kompanii kapral mówi do
żołnierzy:
- Ci, co znają się na muzyce - wystąp!
Z szeregu występuje czterech. - Pójdziecie do kapitana. Trzeba mu wnieść pianino na ósme piętro.
Porucznik pyta szeregowca:
- Fąfara, jesteście w wojsku szczęśliwi?
- Tak jest, obywatelu poruczniku!
- A co robiliście wcześniej?
- Byłem znacznie szczęśliwszy!
Pułkownik do majora:
Jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie Słońca, co nie zdarza się każdego dnia.
Niech wszyscy żołnierze wyjdą na plac ćwiczeń, będę im udzielał wyjaśnień.
W razie deszczu, ponieważ i tak nic nie będzie widać, proszę żebrać ludzi
w sali gimnastycznej.
Major do kapitana:
Na rozkaz pułkownika jutro o godzinie 9:00 rano odbędzie się uroczyste zaćmienie
Słońca. Jeśli zajdzie konieczność deszczu, pan pułkownik wyda w sali
gimnastycznej oddzielny rozkaz, co nie zdarza się każdego dnia.
Kapitan do porucznika:
Na rozkaz pułkownika jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie Słońca. W razie deszczu
zaćmienie odbędzie się w sali gimnastycznej, co nie zdarza się każdego
dnia.
Porucznik do sierżanta:
Jutro o 9:00 pułkownik zaćmi Słonce na sali gimnastycznej, co nie zdarza się
każdego dnia.
Sierżant do kaprala:
Jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie pułkownika z powodu Słońca. Jeżeli na sali
gimnastycznej będzie padał deszcz, co nie zdarza się każdego dnia, żebrać
wszystkich na plac ćwiczeń.
Dwaj szeregowi pomiędzy sobą:
Zdaje się, że jutro będzie padał deszcz. Słonce zaćmi pułkownika na sali
gimnastycznej. Niewiadomo dlaczego nie zdarza się to każdego dnia...
Sierżant uczy żołnierzy młodego
rocznika topografii:
- Rozróżniamy cztery części świata: wschód, zachód, północ i południe.
- To nie części a strony! - protestuje jeden z żołnierzy.
- Głupstwa gadacie! Strony są w gitarze!
Sierżant wyjaśnia żołnierzom prawo ciążenia:
- Jeśli rzucimy kamień do góry, to musi spaść z powrotem, zrozumiano?
- A co będzie, obywatelu sierżancie, jeśli kamień spadnie do wody?
- Nie zadawajcie głupich pytań, szeregowy Kowalski. Jesteście w artylerii, a
nie w marynarce!
Sierżant wypytuje szeregowego podczas
szkolenia:
- Macie rozkaz pilnował składu amunicji, a tam nagle wybucha pożar.
Co robicie?
- Wylatuje w powietrze z całym składem!
Sierżant musztruje wojsko. Wydaje komendę:
- Na ramieee broń!
- A gdzie ta rama? - pyta rekrut.
Sierżant tłumaczy zasady metrycznego układu
jednostek:
- W układzie metrycznym woda wrze przy 90 stopniach.
Na to szeregowiec:
- Najmocniej przepraszam, panie sierżancie, woda wrze w temperaturze 100
stopni.
- Oczywiście, co za głupia pomyłka! To kąt prosty wrze przy 90 stopniach.
Sierżant uczy żołnierzy młodego
rocznika topografii:
- Rozróżniamy cztery części świata: wschód, zachód, północ i południe.
- To nie części a strony! - protestuje jeden z żołnierzy.
- Głupstwa gadacie! Strony są w gitarze!
Sierżant wyjaśnia żołnierzom prawo ciążenia:
- Jeśli rzucimy kamień do góry, to musi spaść z powrotem, zrozumiano?
- A co będzie, obywatelu sierżancie, jeśli kamień spadnie do wody?
- Nie zadawajcie głupich pytań, szeregowy Kowalski. Jesteście w artylerii, a
nie w marynarce!
Spadający jak kamień spadochroniarz
krzyczy do mijanego w powietrzu kolegi:
- Mój się nie otworzył! Szczęście, że to tylko ćwiczenia!
Szedł pijany generał z adiutantem przez
las. Cos zaszeleściło w krzakach. Generał niewiele myśląc strzelił.
Adiutant pobiegł zobaczyć co. Po chwili wraca:
- Melduję posłusznie, że zastrzeliliście zwykłą krowę !
- To nie mogła być zwykła krowa - zwykłe krowy nie wałęsają się po
lasach! To musiała być dzika krowa !
Idą dalej. Znowu coś zaszeleściło. Generał strzelił i adiutant poleciał
sprawdzić. Wraca:
- Melduję posłusznie, że zastrzeliliście dziką babę.
Szeregowemu Kowalskiemu zmarła matka.
Kapitan zleca kapralowi, by w jakiś delikatny sposób przekazał smutną wieść
żołnierzowi. Kapral robi zbiórkę plutonu.
- Szeregowi, którym zmarła matka... trzy kroki wystąp!
Wystąpiło kilu.
- Szeregowy Kowalski, dwa dni paki za niewykonanie rozkazu!
Szeregowy Masztalski zdaje egzamin na
kaprala.
- Ile mamy stron świata?- pyta egzaminujący go sierżant.
- Mamy cztery strony świata- odpowiada Masztalski
- Błąd, szeregowy, błąd. Mamy sześć stron świata.
- Ależ nie, panie Sierżancie, mamy cztery strony świata.
- Wy mi się tutaj nie wymądrzajcie, zaraz wam zresztą udowodnię,
Co mówi podręcznik na stronie 324?
"Mamy cztery strony świata."
Oj, faktycznie, w takim razie pomyliłem sobie z gitara.
W armii rosyjskiej postanowiono wprowadzić
zmiany:
- Teraz będziecie - mówi dowódca - zmieniać codziennie koszule. Tak jak w
armii amerykańskiej.
- No to trzeba będzie ustalać kto z kim....
W wojsku kapral tłumaczy nową grę zręcznościową:
- Ustawiamy się wszyscy w kole, odbezpieczamy granat i rzucamy go nawzajem do
siebie.
- A co dzieje się z tym, u którego granat eksploduje?
- Ten wypada z gry.
Właściwie to saper myli się dwa razy w
życiu.
Pierwszy raz wtedy gdy zostaje saperem.
|